#13 Drink Dnia: Błękitna Laguna

Category: By jestrab

Drink Dnia: Błękitna Laguna Extra

Przepis wg mnie ;]

szklanica do longdrinków/collinsówka

50 ml wódki
25 ml malibu
25 ml bols blue
sprite do uzupełnienia

Sex on the Beach, Glonik i Błękitna Laguna - to wielka trójca moich ulubionych drinów. Każdy bazuje na wódce na malibu, każdy ma tropikalny klimat, słodki charakter i wyczuwalną moc w sobie.

Teraz sprostowanie - oryginalna Błękitna Laguna (Blue Lagoon) występuje bez malibu. Ale to połączenie jest tak boskie, że aż grzechem jest nie wykorzystać takiej możliwości, by wspiąć się na wyżyny dobrego smaku. Tak więc ta prezentowana, a zarazem polecana przeze mnie, wersja, jest opcją wzbogaconą (również cenowo ;) ).

Piękny kolor, zwłaszcza, świetnie kontrastujący z żółtą cytrynką, prostota wykonania i niebo w gębie. Cuuudo :D

Cena w barze:
Błękitna Laguna - 10 zł
Błękitna Laguna Extra - 14 zł

Życzę pysznych eksperymentów z procentami ;)

PS. Na koniec podrzucam link do świetnej piosenki świetnego zespołu :D Miłego słuchania! :)
 

Reality gets me down...

Category: By jestrab
Co u mnie? Niestety, koniec roku szkolnego nadszedł. Musiałem pożegnać się na długie dwa miesiące z tymi wspaniałymi ludźmi. Z celów na ten rok spełniłem większość, nie udało mi się tylko rozkręcić biznesu, ale nie to jest najważniejsze w życiu.

Moja codzienność jest teraz śmiertelnie przewidywalna i ogranicza się do mniejszych przyjemności oraz większych nerwów związanych z barem.

Ah, no i noga w gipsie... Dzieło z przedednia zakończenia roku. Mijają właśnie 4 tygodnie i chyba zdejmę. Ale przede mną rehabilitacja, bo kontuzja taka dosyć konkretna była - więzadła poważnie naruszone, poszła torebka stawowa. No i mam cały brzuch posiniaczony od codziennych zastrzyków ;)

Nie jest dobrze, ale cóż, ponownie po prostu dopada mnie ten wakacyjny kryzys. Nie będę już pisał o tym, o czym marzę. Piszę w wolnych chwilach kolejne rozdziały książki. Kiedyś ją skończę, o ile znajdę wystarczającą ilość czasu i spokoju.

A na koniec podrzucam napisany parę dni temu w 3 minuty zlepek słów, taki niby freestyle. Nie wiem jak to nazwać, ale uznałem, że nie będę z tego tworzył tekstu, zatem pozostanie to w takiej formie.


Idealista

Potrzeba miłości wynika z samotności, gdy człowiek jest sam rzuca się w szaleńczy pościg za marzeniami, utraconymi ideami, w poszukiwaniu szczęścia, zgubionego przed latami. I, tak jak inni, ja też poszukuję, z różnorakim skutkiem, klęską się nie przejmuję, bo to ważne, aby dążyć do celu, zwłaszcza, gdy zostaje niewielu, którzy ciągle walczą. Nie patrzę na nich, ja mam własną motywację, więc walczę, mój cel na horyzoncie, właśnie tam, gdzie wschodzi szkarłatne słońce, tam, gdzie, wreszcie, ja i ty. Nie tylko już myślami, ale bardziej fizycznie, miłością opętani. Tam, gdzie przysięgi składają oddechy, spojrzenia. Tam się wybieram.
 

Gravity... is working against me

Category: , By jestrab
Na wstępie, dziękuję za komentarze. Bardzo miło, że ktoś tu zagląda, że ma coś do powiedzenia, niektórzy dzielą się nawet swoimi przeżyciami. Napotkałem się nawet ze słowami otuchy, ogromne podziękowania składam, aczkolwiek nie są te pocieszenia potrzebne :) Każdy ma swoje problemy, mniejsze lub większe, których nie powinno się porównywać... No i każdy ma prawo o nich mówić, ale jednocześnie też powinien samodzielnie się z nimi rozprawiać ;)

Dziękuję też za miłe słowa odnośnie moich tekstów. Ja wiem, że jestem przeciętny. Ale robię to dla siebie, bo po prostu sprawia mi to przyjemność :) Wasze pochwały mobilizują mnie i motywują (należę do tych osób, na które nie działa pozytywnie krytyka; mobilizują mnie do dalszego rozwoju słowa pochwały, łagodne, kiedy jest dobrze, bo wtedy wiem, że zmierzam w dobrym kierunku). Jeszcze jedno słowo odnośnie tych tekstów. Zdecydowana ich większość jest totalnie smęciarska, wręcz smutna. Nie jestem smutnym człowiekiem, przeciwnie, uważam siebie za bardzo szczęśliwego człowieka, za co dziękuję Bogu. Tylko w szczęściu, człowiek leci. Dopiero kiedy jest trochę spokojniej czy smutniej, wtedy jest czas na refleksję i rozmyślania. Wtedy też mam ochotę coś napisać.

Wyjazd do Zielonej Góry był wspaniały! Kocham moją klasę :) A nasza Pro Wychowawczyni chyba nieco uspokoiła swe obawy co do nas. Budowanie "illegal" konstrukcji :D Czy uczynienie z Gały British Rockstar na stacji benzynowej :D Te akcje przejdą do historii klasy ;)

Dzisiejszy dzień powinien być wymazany z mojego kalendarza :) Szereg nieudanych sytuacji. Ze skutkami mniejszymi lub większymi. No po prostu dziś jest gorzej, ale że staram się w jak najmniejszym stopniu robić z tego bloga "pamiętnik księżniczki" odpuszczę Wam szczegółów ;)

Chciałem napisać dobry tekst. Wyszło jak zawsze, czyli przeciętnie. A szkoda, bo miałem pomysł, miałem myśl, którą chciałem przekazać. No nic, może komuś uda się ją odnaleźć, choć wątpię, bo jeszcze nie potrafię widocznie pisać tekstów z przesłaniem :P Ale jestem cierpliwy i będę dalej próbował.

Powodzenia w poprawianiu ostatnich ocen! :)

Poszukując chwili trwającej wieczność


Dzień, którego
nie było w kalendarzu,
nie powinienem był wstać z łóżka,
odeszła z twarzą bez wyrazu.

Potrzebowałem jej,
bo uwierzyłem w nas,
jej ciepłe barwy serca
zmieniały mój cały świat.

Zostałem sam...


Poszukując chwili,
która wieczność trwa,
definiuję rzeczywistość,
gdy już ujrzę ją w snach.
I wprowadzam konsekwentnie
utopijne myśli me,
choć jestem gorszą kopią siebie,
to wszystko nie jest takie złe.


Zostaliśmy sami,
a może świat zapadł w sen.
Odgadłem Twoje imię.
Już wiem, potrzebuję Cię.

Splecione dłonie,
oczy uwięzione w sobie.
Jedna myśl,
byś milczała ze mną, proszę.

Choć to dużo może...


Poszukując chwili,
która wieczność trwa,
definiuję rzeczywistość,
gdy już ujrzę ją w snach.
I wprowadzam konsekwentnie
utopijne myśli me,
choć jestem gorszą kopią siebie,
to wszystko nie jest takie złe.


Chcę być przy Tobie
wcale nie znając Cię,
bo gdy poznajesz kogoś,
w końcu zawodzisz się...

Język miłości
zamiast słów z Twoich ust.
Trwajmy w teraźniejszości,
zamiast gubić się znów.

Na zawsze od już...


Myślisz, że jestem kolejnym pomyleńcem,
odwracasz wzrok, rozrywasz nasze ręce,
boisz się znaczenia mych przemyśleń,
obalam Twoją miłości definicję.
To już Twój wybór, czy zawierzysz słowom,
czy intencje poznasz, zaufasz moim oczom...
Moje pragnienie, w gruncie rzeczy, nie jest złe,
nie znając Ciebie, chcę pokochać Cię.


Poszukując chwili,
która wieczność trwa,
definiuję rzeczywistość,
gdy już ujrzę ją w snach.
I wprowadzam konsekwentnie
utopijne myśli me,
choć jestem gorszą kopią siebie,
to wszystko nie jest takie złe.
 

wakacje :/

Category: , By jestrab
Nadchodzą wakacje. Smucę się i boję. Smucę się, bo nie chcę rozstawać się z moimi kochanymi ludźmi na te dwa miesiące. Boję się tego, co było po ostatnich wakacjach. Mam jakiś uraz psychiczny, który chyba nieprędko się zagoi. Pamiętam siebie we wrześniu, październiku, listopadzie. Nie byłem sobą, miałem zachwianą równowagę psychiczną na skutek wakacji. Boję się. Nie chcę powtórki z tamtego czasu. Muszę dokonać poważnych wyborów, aby tego uniknąć.

Nie wiem, co działo się dziś w nocy :P Zasnąłem o 23, a rano spojrzałem w komórkę i zobaczyłem mnóstwo smsów i telefonów między północą a pierwszą. Boję się tylko, że kogoś uraziłem :/ Nic nie pamiętam! Przepraszam za ewentualne nieprzyjemności. Ostatnio śnię bardzo intensywnie, nie pamiętam wiele rano, tylko jakieś strzępki obrazów i ogólne przemęczenie. Wolę nie śnić.

Ktoś wspomniał w komentarzu, że większość facetów jest fałszywa (Ktoś, bo niestety nie podpisał się ;p). Czasem myślę, że ktoś o takiej opinii powinien może zmienić środowisko w którym przebywa. A czasem tak mi się zdaje, że wszyscy [faceci] jesteśmy tacy sami. Tylko niektórzy potrafią zapanować nad pewnymi rażącymi cechami. Ale nic nie poradzimy na to, że czasem krew odpływa z mózgu do... na właśnie. Bywają sytuacje, że ciężko jest nad sobą panować, że trzeźwe myślenie nie przychodzi z łatwością. Ale starajmy się być dobrymi ludźmi. Bo wystarczy, że będziemy się wzajemnie szanować i traktować "z miłością". Co jeszcze chciałem dodać... Łatwo się zawieść na drugim człowieku. I nie chodzi tu o to, że to tylko kobiety zawodzą się na nas. My też zawodzimy się na kobietach i lepiej nie debatujmy na ten temat, kto kogo częściej krzywdzi. Pytanie brzmi, skąd zawód? Czy poznając kogoś od razu idealizujemy sobie tę osobę i zawodzimy się, gdy poznajemy jakieś straszne cechy, które nie współgrają z tym naszym doskonałym obrazem owej osoby? Czy może odbieramy kogoś takim, jakim on chce być odebrany, a w pewnym momencie wychodzą cechy, których nieopatrznie osoba ta nie zdąży ukryć?

Co do Miłości. To na ostatniej religii doszedłem do wniosku, że gadanie o Piekle i Sądzie Ostatecznym to totalna bajka. Jeśli Bóg jest Miłością, wówczas nie może być Sędzią. Miłość jest bardzo subiektywnym uczuciem. Myślę, że teoria o nieskończonym miłosierdziu Boga, który przy końcu świata zbawi wszystkich i każdy będzie mógł cieszyć się wiecznością w Niebie, jest prawdziwa. Powiedzcie, czy z taką świadomością nie żyje się lżej? ;)

Koniec mojego motania, chciałbym Wam jeszcze na koniec polecić piosenkę i w ogóle zespół, który ostatnio wciąż męczy me głośniki - Killswitch Engage - My Last Serenade.

I wrzucam jeden z ostatnio napisanych tekstów :)

Utracone marzenia

Panicznie boję się
otworzyć oczy me,
wsłuchuję się w serca rytm.
Arytmicznie toczy krew...

Ono umiera ze mną,
Z myślą ciało budzi się,
każdy mięsień obolały,
bólu wewnętrznego jęk.

ref.
Za oknem świat,
nie jestem jego elementem.
Natłok spraw,
kiedyś się tego wyrzekłem.
Jestem na
samotnym marginesie.
Marzenia...
przepadły z kretesem.


Gdzie jest do cholery
ta pieprzona strzykawka?!
Ręka się już trzęsie,
rzuca mną kolejna drgawka.
Na igle krew,
nie moja, zarażona,
jebie mnie to, znów konwulsja,
na łyżce zagrzana porcja.

Już w krew poszła...


var.
Odpływam w świat odległy
Musisz mi uwierzyć, on jest taki piękny...

Tylko tu marzenia się spełniają.
Rozmawiamy, w pustce tkwiąc, ja i mój anioł...


Cholera jasna, coś
poszło nie tak jak trzeba
widzę siebie i oczu nie otwieram...
Umieram?
Czuję jego dłoń
na moim ramieniu.
Anioła mego wsparcie,
pomaga mi w cierpieniu.

ref.
Za oknem widzę świat,
byłem jego elementem.
Natłok spraw,
przed którymi uciekłem.
Byłem sam,
na martwym marginesie.
Uzależnienie...
przepadłem z kretesem...


To nie moja wina,
że życie to ruina,
moi bliscy się poddali,
pozostała ona...

Heroina...
 

#12 Drink Dnia: Krwawa Mary

Category: By jestrab

Drink Dnia: Krwawa Mary

Przepis wg "Nowego Vademecum Barmana" p. Zdzisława T. Nowickiego

szklanica do longdrinków/collinsówka

90 ml wódki
180 ml soku pomidorowego
30 ml soku cytrynowego
1/2 ł. sosu Worcestershire
2-3 krople sosu Tabasco
1 D. soli selerowej
1 D. pieprzu
1 D. soli

Shakerować z lodem i przecedzić do szklanicy. Z lodem :)

Pierwowzór drinka pochodzi z roku 1939, kiedy George Jessel zaczął serwować drink, składający się w połowie z wódki, w połowie z soku pomarańczowego. W 1964 Fernad Petiot zmodyfikował recepturę, która miała postać już bardzo podobną do współczesnej.

Nazwa kojarzona jest z mnóstwem historycznych i fikcyjnych kobiet, szczególnie z fokloru. Jednak najczęściej przytacza się w tym miejscu przykład Queen Mary I of England (XVI w.), która w czasie nawracania Anglii na katolicyzm, spaliła prawie 300 przeciwników ;) Dlatego też historia nadała jej ten "krwawy" przydomek.

Drink całkiem mocny, zawiera dużo alkoholu, ale sok cytrynowy jednocześnie przeciwdziała (zwłaszcza bólom głowy dnia następnego :)). Nie muszę wspominać, że sok pomidorowy dobrze wpływa na serce? :)

Istnieje też odmiana bezalkoholowa - Virgin Mary - serwowana rano w przypadku tzw. "hair of the dog" ;)

Smacznego!
 

tFórczo.

Category: By jestrab
Szybko mijają te ostatnie dni szkoły... Szkoda, że to już tak szybko zleciało, piękny to był rok szkolny :) Nie chcę wakacji... znowu praca... W tej szkole, wśród tych wspaniałych ludzi jest moje miejsce!

Udało mi się zaaranżować spotkanie z wykładowcą i dyrektorem Uniwersytetu Adelphi w NY. Odbędzie się ono w przyszłym tygodniu w gmachu Dubois. Mowa będzie o certyfikatach, stypendiach, studiach i programach, a także współczesnej sytuacji politycznej (wybory itp.). Skierowane to będzie głównie do uczniów drugich klas, bo dla nich jest przygotowany jakiś ciekawy program. Zainteresowanych proszę w razie czego o kontakt, jednak ilość uczestników jest bardzo ograniczona, w dużej mierze nie zależy ode mnie, mimo że to niejako organizuję, więc jeśli nie da się załatwić, to z góry przepraszam.

Ostatnio piszę trochę na zlecenie, rozwijam się chyba troszkę... Przynajmniej staram się, by te teksty były lepsze. Wychodzi różnie, ale patrzę w przyszłość optymistycznie :)

Tu taka próba psychodeli ^^ ;]

Szaleństwo

Narasta we mnie,
jak rtęć w termometrze,
wypełnia me płuca,
dogłębnie jak powietrze.
Czuję jak pulsuje,
z krwią w moich tętnicach,
trwa w mojej myśli,
złamana obietnica.

Tracę kontrolę,
coś mnie zdobywa,
opanowuje,
tajemnicę skrywa.
Patrzę jak liście
walczą, o oddech
przed zatonięciem
w podobnych sobie.


Frustracja, jebana kasacja,
myśli impotencja,
paranoiczna koegzystencja,
wiem, mylę pojęcia.
Szaleństwo, ekstaza,
emocji zaraza,
znajdź mi lekarza.
Błagam...


Czy ktoś poda rękę,
Czy ktoś znajdzie lek,
który mi pomoże
zwalczyć ten wewnętrzny lęk.
Bo ujrzałem nas,
te dłonie splecione,
chłodne od śmierci,
skryte pod stołem, trwały.


Przed życiem,
przed otworzeniem oczu,
zaczerpnięciem powietrza,
przed doznaniem uczuć,
nie uratuje nic,
pozostaje mi
teraz tylko tu gnić,
jak ten liść.


Frustracja, jebana kasacja,
myśli impotencja,
paranoiczna koegzystencja,
wiem, mylę pojęcia.
Szaleństwo, ekstaza,
emocji zaraza,
znajdź mi lekarza.
Błagam...


Kolory się zmieniają,
wszystko teraz czarne,
nie widzę już wyraźnie,
otwieram się na wyobraźnię.
Ale ta jest chora,
zainfekowana
wirusem śmiertelnym,
niszczącym, jak narkomania, doznania.


Konfrontacja [myśli]
sensacja [słów]
kreacja [cieni]
abominacja [znów]
Kontemplacja [w ciemności]
wulgaryzacja [przestrzeni]
bulwersacja [opinii]
deklaracja [chcę się zmienić]


Czy ktoś jest w stanie,
Być moją nogą,
która wstanie za mnie,
gdy moje nie mogą.
Czy dusza ludzka,
choć czarna od skażeń,
może pozostać
nieodarta z marzeń?


Frustracja.
Znajdź mi lekarza.
Błagam.

Znajdź go, błagam.


Frustracja, jebana kasacja,
myśli impotencja,
paranoiczna koegzystencja,
wiem, mylę pojęcia.
Szaleństwo, ekstaza,
emocji zaraza,
znajdź mi lekarza.
Błagam...
 

What am I supposed to be?

Category: , By jestrab
Informacja na sam początek: stary numer telefonu jest nieaktualny. Nie chcę za bardzo się afiszować tym nowym, potem będę dostawał jakieś dziwne telefony :P W razie czego, pytajcie na gadu :)

Tak dużo się po mnie spodziewano... Mówili, że będę znany, że jestem stworzonych do wielkich rzeczy, że nie mogę nie odnieść sukcesu. Starałem się zawsze, by ta przesada nie zorała mi głowy.D o końca gimnazjum, wierzyłem, że jestem w stanie osiągnąć wiele, jeśli nie wszystko. Że naprawdę jest mi przeznaczone coś wielkiego; że to jest niemożliwe, bym nie miał jakiejś większej misji do spełnienia na świecie. Naprawdę, byłem przekonany, że jeśli naprawdę na czymś będzie mi zależeć, to to osiągnę. Impossible is nothing. I poszedłem do tej szkoły, która zwać się powinna "morderczynią marzeń". Człowiek przychodzi i wtapia się w szarą masę inteligentnych ludzi. To jest jednocześnie wspaniałe, ale, z drugiej strony, człowiek traci poczucie tej wyjątkowości, które wcześniej tak bardzo motywowało do działania ;) Traci też wiarę w swoje siły i pewność siebie.

Tak wiele już miałem pomysłów na przyszłość... Na początku gimnazjum byłem przekonany, że zostanę prawnikiem. Później, postanowiłem zostać tłumaczem ONZ. Pod koniec szkoły poczułem jednak przedsiębiorczą/ekonomiczną żyłkę i zdecydowałem się na ryzykowne życie przedsiębiorcy (w tym jednym z pierwszych bardzo rozbudowanych pomysłów było otwarcie ogólnopolskiej sieci koktajl-barów :) ). I chyba dalej utrzymuje się ta moja tendencja bardziej do zabawy w biznes, aniżeli do wykonywania konkretnego zawodu ;) Staram się łapać wielu rzeczy, pozostawiać sobie takie... koła ratunkowe :) W razie czego będę mógł gdzieś coś pisać, będę mógł uczyć języków obcych, będę mógł pracować za barem... Tak, gdyby po prostu coś mi kiedyś w życiu nie poszło po myśli. I już wiem, że nie jestem predestynowany do wielkich rzeczy. Choć to też zależy od punktu widzenia. Bo ja tę wielkość widzę nie w ilości zer na moim przyszłym koncie bankowym, ale w sposobie życia. Będę po prostu szczęśliwym, spełnionym człowiekiem, robiącym to, co lubi, zgodnie ze swoją moralnością i etyką, żyjącym dostatnie, choć może nie w luksusach, ale w spokoju. Tak właśnie siebie widzę za te kilkanaście/kilkadziesiąt lat :)

Wydarzenia bieżące :) Loosik aktualnie gniecie jakieś nooby na turnieju tenisowym, ja pracuję ciężko nad kampanią promocyjną w ramach MRMK, nawiązałem kontakt z dyrektorem Uniwersytetu Adelphi w Nowym Jorku i biorę się za organizację jego spotkania z uczniami za tydzień, poza tym wszystkim, boję się całorocznego testu z matematyki i walczę o podwyższenie paru ocen :) A na koniec jeden z tekstów napisanych podczas pobytu w Izraelu.

Widziałeś ją?

Czterdzieści stopni Celsjusza i duża wilgoć powietrza,
Noc ciemna jak Murzyn, który ze mną w hotelu mieszkał.
Gwiazdy za chmurą, jak zawsze, gdy chcę je zobaczyć,
Tylko księżyć mdło świeci, to mój wieloletni towarzysz.

Więc pytam go - widziałeś ją?
Nic nie mówi, jakby zlękła go noc.
Więc mówię - nie chcę znać Cię!
Albo powiedz gdzie skryła się?

Tak krok za krokiem, zrobiłem już kroków tysiące.
Nogi same mnie niosą, gdzie, sam zobaczę, jak spocznę.
W powietrzu czuć zapach tytoniu wiśniowego i kwiatów,
Jakbym czuł gdzieś jej zapach, więc szukam już nowych kompanów.

Pytam stare buty - gdzie ona jest?
One milczą, pal je sześć!
Zaraz ściągnę i gdzieś rzucę je,
Jeśli nie zdradzą, gdzie skryła się.

I tak wszystko milczy, noc staje się coraz ciemniejsza,
Nie spocznę jak żołnierz na wojnie, póki nie znajdę miejsca.
Gdzie ona przebywa, ona klucz ma do mojego serca
I widzę las stary, może on wie, gdzie moja kobieta.

Więc pytam go - widziałeś ją?
Nic nie odpowiada milczący dąb.
Mów, albo spalę Cię,
Gdzie moja pani skryła się?

Ten także milczy, zaklęty przez noc wielką ciszą,
Tak cichą tą ciszą, że tylko głusi ją słyszą.
Więc w złości swej wielkiej spaliłem las ten doszczętnie.
I sponad popiołu, ujrzałem jezioro przepiękne.

Wiec pytam je - widziałeś ją?
Nic nie odpowiada głęboka toń.
Do dna wypiję Cię!
Albo powiedz, gdzie skryła się?

No mówcie gdzie ona jest?
Ile można szukać jej?
Tak mijają lata me,
A ona dalej nie wiem gdzie.

Choć tak się starałem odnaleźć ją, nie dałem rady.
A wokół mnie cisza, jak wcześniej już osiemset razy.
Jeśli ktoś kiedyś powie Ci, że widział ją.
Odnajdź ją za mnie i przekaż że
WISI MI DYCHĘ!

...

Odeszła z pieniędzmi, które zaraz miała mi oddać,
Teraz sam nie mam kasy, żeby wrócić do domu.
Więc wciskam turystom pamiątki za dwa dolary,
Robota przyjemna, tylko trochę gryzą komary.

Kiedyś znajdę Cię
Obiecuję, wtedy zemszczę się!
Tylko zarobię na bilet
I wrócę do domu za chwilę...